Boże, chroń mnie, bo rady nie daję. Duszę się myślą o nieszczęsnej godzinie dwudziestej, w której to opuszczę upragniony azyl. Czy cierpienie z tęsknoty ma jakikolwiek kres, czy bezkresne jest? Bo końca tego nie widzę. I w takich momentach nawet o Tobie myśleć przestaję, bo umieram. I kłócę się sama ze sobą, że dam radę. A nie dam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz