Chciej mnie
Bierz mnie. W kawałkach i w całości. Na powitanie i pożegnanie. Trzymaj wysoko i unoś wyżej, niech zawisnę wśród gęstego powietrza bezwładnie z Tobą w obięciach. I mów mi to wszystko co mówisz mi w myślach każdej nocy. Chcę słuchać bez końca, że pragnieniu rady dać nie możesz i że chcesz mnie na jedną noc, na jedno słowo. Potem chcę płakać przy pożegnaniu i udawać, że nieznajomi sobie jesteśmy i tak dalecy jak dwa wszechświaty. Czuć bym chciała iż Ty dla mnie stworzony, lecz nie na światło dzienne tylko na mrok nocy bezkresny. Bo jakże przyjemne byłoby cierpienie z tęsknoty za Tobą i z myślą, że zachód słońca znów mi Ciebie przyniesie. Blady świt przyprawiałby mnie o strach i dreszcze, bo znikałbyś mi z powiek szybciej niż sen. A resztki zapachu chodziłyby za mną jak cień przez cały dzień. Tego bym chciała.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz