Twoje ciało moim będzie.

Upłynął (pozornie) dobry trzeci dzień. (Pozornie) jestem opatulona uśmiechem od ucha do ucha i mam (pozornie) znakomity nastrój. W gruncie rzeczy (z pozoru) wydaję się świetnie poukładaną osobą. Jestem (pozornie) pozytywnie nastawiona do życia i (pozornie) nie kręci mnie nic niemoralnego. (Pozornie) nie rozmyślam o dzikim seksie z Tobą i (pozornie) nie przejmuję się siedemnastym dniem bez jakiejkolwiek wiadomości od Ciebie. Czy ja w ogóle istnieję?
Nie możliwe jest istnienie kogoś tak nieprawdziwego, tak nieistniejącego i tak zagubionego jak ja. Chora wojna z samą sobą trwa już od kilku lat. Od kilku lat jestem sobie zupełnie obca i nieznajoma. Od kilku lat bronię się przed Tobą. Przed tym palącym pożądaniem, któremu chcielibyśmy uledz oboje. Ale nie wiedzieć czemu nie ulegamy. Bo najbardziej chcę Ciebie, gdy Ciebie nie ma. I najbardziej Cię pragnę, gdy mnie nie pragniesz. I chyba niespełna rozumu jestem odrzucając Cię, gdy mnie chcesz. A Ty niespełna rozumu jesteś, że się poddajesz...

Mam jakieś takie dziwne wrażenie, że Twoje ciało moim będzie - już niedługo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz