To wszystko już nieaktualne. Czytam każdy post zdanie po zdaniu i nic nie pamiętam. Jakby ktoś wymazał ze mnie ten okres życia i nie pozostawił po nim nawet najmniejszego śladu. Może to i lepiej?
Dziś mam dwadzieścia lat i studiuję, nie opuszczam zajęć, nie upijam się co weekend i nie imprezuję ze znajomymi do białego rana. Przestrzegam prawa, mam dobrą pracę i oszczędzam na przyszłość. Rozsądek to mój nieodłączny kompan. Dbam o tych, którzy dbają o mnie i nie liczę na przelotne znajomości. Zdrowo się odżywiam, dużo ćwiczę i unikam używek. Tworzę poważne plany na przyszłość i konsekwentnie je realizuję. I wiesz co? Mimo to mam przyjaciół. Mam rodzinę. Mam życie. Wbrew pozorom o niebo lepsze niż te, które ma większość dwudziestolatków...
Nie tęsknię. W ogóle. Ani za Nim, ani za tamtym życiem. I nie mam zamiaru wracać, bo już prawie tam jestem. Tam, gdzie zawsze chciałam być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz