Milczeć jak grób powinnam, a nie umiem. I na błędach swoich uczyć się muszę, a nie potrafię. Świadomie unicestwiam się z dnia na dzień, plotąc słowa, których sploty powstać z mych ust nigdy nie miały. Obietnic mam dwie szuflady i postanowień dwie szafy, a stoję przed nimi i ślepo patrzę w nibynicość. Pojęcia nie mam jak zamilknąć i jak samej sobie pomóc. Igłą i nitką (?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz