Nałogi

Zrywam z tym pieprzonym nałogiem. Tak się nie da żyć... Potrzebuję pomocy, wykańczam się. Opadam na dno jednostajnie, niezatrzymalnie. Nikt nie słyszy. Nikt nie woła. Nikt nie chce. A byłam tak blisko. Tak niedaleko celu, do którego konsekwentnie chciałam dążyć. I to nie tak, że już nie dążę. Po prostu dziś zaczynam od nowa - od zera. Powtórnie. Czy kiedyś to się skończy? Czy dotrwam do końca? Znam siebie. Jestem złym człowiekiem. Ale właśnie teraz mam szansę wykonać pierwszy krok ku byciu lepszą. Pozbędę się tego świństwa...

Absolutnie szczerze? Lepiej mi. Kolejny krok? Medytacja. Czas wyrzucić świństwo z głowy. Zapomnieć - tego mi trzeba. Ale przecież i tak nic nie pamiętam... Pocieszam się faktem, że to z czasem minie. Nadzieja matką głupich. ZAPRASZAM DO WARIATKOWA! Ten seans jest koszmarem. Moje życie jest koszmarem. Idę zrobić je lepszym...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz