Wykreowali mnie na wzór idealny, dając mi wszystko, czego sami nie mieli. Oczekiwali, że będę nieśmiertelna, a żywili się każdym przedstawieniem ze mną w roli głównej. Sądzili, że sznureczki za które pociągają będą niezniszczalne... Dałam im to, czego oczekiwali - wielkie show, po którym teraz mają tylko niedosyt. I odeszłam, zostawiając za sobą setki niedomkniętych drzwi.
Może nazwiesz to tchórzostwem, może bohaterstwem. Ja tłumaczę to psychiczną niemocą. Dlatego uciekłam w głąb siebie, by odnaleźć zagubiony początek - mój własny.
Oto moja wędrówka...
Chciałabyś jeszcze kiedyś powrócić do wykreowanej siebie?
OdpowiedzUsuńnie. I mam nadzieję, że nigdy nie powrócę...
UsuńWięc dlaczego zostawiłaś niedomknięte drzwi?
Usuńponieważ nie miałam już sił by je domknąć. Uznałam, że nie warto, a poza tym dzięki temu moi kreatorzy skazani będą na śmierć w niewiedzy.
UsuńJesli nie jesteśmy sobą, to nie jesteśmy szczęśliwi.
OdpowiedzUsuńto niby takie banalne, a takie trudne do uświadomienia sobie.
UsuńI też na pewno trudną być sobą.
Usuńzwłaszcza taką "sobą" jaką jestem ja.
UsuńNa pewno ta wędrówka dobrze na Ciebie zadziała :)
OdpowiedzUsuńo ile dotrę tam gdzie wędruję!
Usuń