Słodka cisza...

Wyryłam na dłoniach dotychczasowe błędy - jako przestrogę. I już nie oglądam się za siebie. Idę. Kroczę pewnie, bez wahań. Rozwijam skrzydła, które piórami kłują ich w oczy. Sumienie policzkuje mnie co jakiś czas chcąc wzbudzić poczucie winy, że te drzwi powinny być zamknięte, ale na niektóre sprawy jest najzwyczajniej za późno. Nie chcę już wracać. Zardzewiałe zawiasy mogłyby ich tylko obudzić, a taka słodka cisza panuje pośród niewypowiedzianych ostrzy.
Teraz JA.

5 komentarzy:

  1. czasem lepiej nie wracać, szczególnie gdy przeszłość boli. a to, że potrafisz o niej zapomnieć i żyć na nowo, to super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy potrafię to się dopiero przekonam za jakiś czas, gdy na prawdę nie wrócę..

      Usuń
    2. jesteś na dobrej drodze, sama chęć i siła by to zrobić - wiele znaczą.

      Usuń